Terry Fox miał 21 lat, jedną nogę i marzenie, by pokonać raka na trasie liczącej tysiące kilometrów. Jego bieg przez Kanadę stał się symbolem niezłomności, który do dziś inspiruje miliony ludzi na całym świecie.
Diagnoza, która mogła wszystko zakończyć
Terrance Stanley Fox, znany światu jako Terry Fox, urodził się 28 lipca 1958 roku w Winnipeg, ale to w Port Coquitlam w Kolumbii Brytyjskiej ukształtował się jego sportowy charakter. Od najmłodszych lat cechowała go niezwykła upartość i duch rywalizacji, które pozwalały mu nadrabiać brak wybitnych warunków fizycznych na boiskach do koszykówki. Studiując kinezjologię na Simon Fraser University, planował zostać nauczycielem wychowania fizycznego, jednak tragiczny wypadek samochodowy w listopadzie 1976 roku przyniósł niespodziewaną diagnozę. Ból w kolanie, początkowo brany za skutek stłuczenia, okazał się objawem kostniakomięsaka – agresywnej formy nowotworu kości.

W marcu 1977 roku lekarze podjęli decyzję o amputacji prawej nogi Foxa powyżej kolana. Siedemnastoletni wówczas sportowiec dowiedział się, że dzięki postępom w badaniach ma 50 procent szans na przeżycie, podczas gdy zaledwie dwa lata wcześniej wskaźnik ten wynosił tylko 15 procent. Ta informacja głęboko zapadła mu w pamięć, uświadamiając, jak kluczowe znaczenie dla ratowania życia ma finansowanie nauki. Podczas szesnastu miesięcy chemioterapii Terry obserwował cierpienie pacjentów na oddziałach onkologicznych, co zrodziło w nim potężny pokład empatii i determinacji. Postanowił, że nie może po prostu odejść i zapomnieć o twarzach pełnych bólu, które widział w klinice.
Noc przed operacją przeczytał artykuł o Dicku Traumie, pierwszym biegaczu z amputacją, który ukończył Maraton Nowojorski. To spotkanie z historią innego sportowca stało się iskrą, która zapoczątkowała projekt o niewyobrażalnej skali. Fox zaczął trenować w tajemnicy, przygotowując swoje ciało do wysiłku, jakiego nie podjął się wcześniej żaden człowiek w jego stanie. Mimo bolesnych otarć kikuta, pęcherzy i krwawienia, przez 15 miesięcy przebiegł ponad 5000 kilometrów w ramach przygotowań. Jego celem nie była jednak osobista sława, lecz zebranie jednego dolara od każdego z 24 milionów ówczesnych mieszkańców Kanady na fundusz badań nad rakiem.
5373 kilometry w sztucznej nodze – przez śnieżyce i obojętność
12 kwietnia 1980 roku w St. John’s na Nowej Fundlandii Terry Fox zanurzył swoją protezę w zimnych wodach Oceanu Atlantyckiego. Napełnił dwie butelki wodą morską – jedną chciał zatrzymać na pamiątkę, a drugą wylać do Pacyfiku po dotarciu do celu w Victorii. Tak rozpoczął się Maraton Nadziei, choć początkowo mało kto wierzył w jego powodzenie. Pierwsze dni były walką nie tylko z własnym ciałem, ale i z ekstremalną pogodą. Terry biegł w krótkich spodenkach, by jego sztuczna noga była widoczna dla wszystkich, mimo że musiał mierzyć się z zamieciami śnieżnymi, ulewnym deszczem i porywistym wiatrem.

Logistyka przedsięwzięcia była skromna – za biegaczem podążał samochodem kempingowym jego najlepszy przyjaciel, Doug Alward, który pełnił rolę kierowcy, kucharza i wsparcia moralnego. Kanadyjskie Stowarzyszenie Walki z Rakiem początkowo podchodziło do pomysłu sceptycznie, wymagając od Foxa zaświadczenia lekarskiego o stanie serca. Na trasie Terry poruszał się charakterystycznym krokiem, wymuszonym przez konstrukcję ówczesnej protezy; musiał podskakiwać na zdrowej nodze, by sprężyny w sztucznej kończynie zdążyły się zresetować. Przebiegał średnio 42 kilometry dziennie, co odpowiada dystansowi pełnego maratonu, powtarzanemu dzień po dniu bez przerwy.
Przełom w odbiorze biegu nastąpił w miejscowości Channel-Port aux Basques, gdzie mieszkańcy zebrali ponad 10 tysięcy dolarów, co stanowiło równowartość dolara od każdego obywatela tego miasteczka. To wtedy Terry poczuł, że jego marzenie ma nieograniczony potencjał. Mimo to, trasa przez prowincje atlantyckie bywała samotna, a w Quebecu biegacze napotkali barierę językową oraz niebezpieczeństwa ze strony kierowców, którzy zrzucali Foxa z drogi. W trudnych chwilach do ekipy dołączył brat Terry’ego, Darrell, pomagając rozładować napięcia między zmęczonymi przyjaciółmi. Każdy kolejny kilometr przybliżał ich jednak do Ontario, gdzie Maraton Nadziei miał stać się fenomenem narodowym.
Gdy cała Kanada stanęła na baczność
Wjazd Terry’ego Foxa do Ontario pod koniec czerwca 1980 roku przypominał przejazd głowy państwa. Na granicy prowincji przywitały go tysiące ludzi, orkiestra dęta i eskorta policji. 1 lipca, w Święto Kanady, Terry kopnął piłkę rozpoczynającą mecz ligi futbolowej w Ottawie, otrzymując owację na stojąco od 16 tysięcy fanów. Jego twarz nie schodziła z czołówek gazet, a Isadore Sharp, założyciel sieci hoteli Four Seasons, poruszony historią Foxa, zadeklarował wpłatę 2 dolarów za każdą przebiegniętą milę i przekonał do tego setki innych korporacji.

Kulminacyjnym momentem w Ontario był przyjazd do Toronto 11 lipca 1980 roku. Na placu Nathan Phillips Square witał go tłum liczący 10 tysięcy osób. Na trasie towarzyszyły mu legendy sportu, takie jak Darryl Sittler, który podarował Terry’emu swoją koszulkę z Meczu Gwiazd NHL. Choć sława rosła, Fox pozostawał skromnym chłopakiem, który denerwował się na media wścibsko dopytujące o jego życie prywatne. Odmawiał udziału w reklamach i nie przyjmował darowizn obwarowanych warunkami, dbając o czystość swojej misji. Nie brał dni wolnych nawet w swoje 22. urodziny, mimo narastającego zmęczenia i problemów z kikutem, na którym pojawiały się bolesne cysty.
Dla Kanadyjczyków Terry stał się symbolem „unlimited try” – nieograniczonej próby. Spotkanie z hokeistą Bobbym Orrem, który wręczył mu czek na 25 tysięcy dolarów, biegacz uznał za najważniejszy punkt swojej podróży. Mimo narastającego bólu w klatce piersiowej i duszności, które początkowo bagatelizował, Fox nie zwalniał tempa. Codziennie wstawał o 4:30 rano, a ostatnią milę często kończył dopiero wieczorem. Wierzono, że jego siła woli jest w stanie pokonać każdą barierę, jednak natura przygotowała dla niego najtrudniejszy sprawdzian na północnym brzegu Jeziora Górnego.
Thunder Bay – dzień, w którym marzenie się zatrzymało
1 września 1980 roku, po 143 dniach i pokonaniu 5373 kilometrów, Maraton Nadziei został brutalnie przerwany. Na wschód od Thunder Bay Terry Fox doznał silnego napadu kaszlu i poczuł przeszywający ból w klatce piersiowej. Mimo zachęty tłumu, nie był w stanie kontynuować biegu. Następnego dnia, podczas zalanej łzami konferencji prasowej, ogłosił, że nowotwór powrócił i zaatakował jego płuca. Cały kraj pogrążył się w smutku, ale Terry, nawet ze szpitalnego łóżka, apelował do rodaków: „To nie może się skończyć beze mnie”.
Miliony dolarów i nadzieja, która przeżyła swojego bohatera
Tydzień po zakończeniu biegu stacja telewizyjna CTV zorganizowała ogólnonarodowy telethon, który w ciągu pięciu godzin zebrał 10,5 miliona dolarów. Wkrótce potem, w lutym 1981 roku, fundusz Maratonu Nadziei osiągnął pierwotny cel Terry’ego – zebrano 24,17 miliona dolarów, czyli dokładnie dolara od każdego Kanadyjczyka. Fox został najmłodszą osobą w historii odznaczoną Orderem Kanady, a jego walkę śledził nawet papież Jan Paweł II, przesyłając telegram ze wsparciem. Niestety, mimo eksperymentalnego leczenia interferonem, stan zdrowia młodego sportowca systematycznie się pogarszał.
Terry Fox zmarł 28 czerwca 1981 roku w szpitalu w New Westminster, dokładnie w dniu swoich 23. urodzin według niektórych źródeł, choć oficjalne dane wskazują na wiek 22 lat. Rząd Kanady nakazał opuszczenie flag do połowy masztu, co było honorem zarezerwowanym wcześniej tylko dla mężów stanu. Premier Pierre Trudeau w poruszającym przemówieniu stwierdził, że Terry nie przegrał z losem, lecz zainspirował naród przykładem triumfu ludzkiego ducha nad przeciwnościami. Jego pogrzeb transmitowano w ogólnokrajowej telewizji, a dziedzictwo, które zostawił, zaczęło żyć własnym życiem, zmieniając na zawsze światowe podejście do niepełnosprawności.
Historia, która przetrwała
Maraton Nadziei nie zakończył się śmiercią Terry’ego; przeciwnie, stał się fundamentem największej na świecie jednodniowej zbiórki funduszy na rzecz walki z rakiem. Pierwszy bieg Terry Fox Run odbył się we wrześniu 1981 roku, gromadząc 300 tysięcy uczestników. Od tego czasu w jego imieniu zebrano ponad miliard dolarów, które zasiliły badania onkologiczne, prowadząc do przełomów w leczeniu wielu rodzajów nowotworów. Terry Fox udowodnił, że osoba z niepełnosprawnością nie musi budzić litości, lecz może być symbolem sprawczości i siły.

Dziś imię Terry’ego Foxa noszą dziesiątki szkół, dróg i parków w całej Kanadzie, a jego postać widnieje na monetach i w paszportach. Historia ta przetrwała, ponieważ opiera się na uniwersalnych wartościach: współczuciu, wytrwałości i bezinteresowności. Dla biegaczy Terry pozostaje patronem walki z własnymi słabościami; jego niezwykły, „skaczący” krok na trasie przez Ontario przypomina, że granice naszych możliwości leżą znacznie dalej, niż nam się wydaje. To opowieść o tym, jak jeden człowiek, rzucając wyzwanie niemożliwemu, może zjednoczyć naród i dać nadzieję milionom ludzi, których nigdy nie poznał.
Dziedzictwo bohaterskiego wyczynu
Terry Fox trwale zmienił sposób, w jaki postrzegamy sport amatorski i jego rolę społeczną. Dzięki jego inicjatywie bieganie stało się narzędziem realnej zmiany w medycynie, a nie tylko formą rywalizacji o medale. Współczesne badania nad personalizowaną onkologią, prowadzone przez Terry Fox Research Institute, są bezpośrednią kontynuacją jego Maratonu Nadziei. Każdy, kto dziś zakłada buty biegowe, by wziąć udział w charytatywnym starcie, niesie w sobie cząstkę determinacji chłopaka z Port Coquitlam, który wierzył, że cuda są możliwe, jeśli tylko spróbujemy.
Źródła:
- https://en.wikipedia.org/wiki/Terry_Fox
- https://www.britannica.com/biography/Terry-Fox
- https://terryfox.org/terrys-story/
- https://www.mayoclinicproceedings.org/article/S0025-6196(14)00523-0/fulltext
- https://pmc.ncbi.nlm.nih.gov/articles/PMC2993435/
- https://canadiangeographic.ca/articles/mapping-terry-foxs-marathon-of-hope/



