Rekordzistka świata Ruth Chepngetich zawieszona za doping

Rurth Chepngetich

Ruth Chepngetich, rekordzistka świata i gwiazda maratonu, została zawieszona na trzy lata za stosowanie zakazanej substancji. Pozytywny test na diuretyk HCTZ to szok dla świata biegowego i kolejny cios w wiarygodność kenijskiej lekkoatletyki.

Zawieszenie po roku od rekordu świata

Ruth Chepngetich, kenijska biegaczka i rekordzistka świata w maratonie, została oficjalnie zawieszona na trzy lata przez Athletics Integrity Unit (AIU) 23 października. Powodem dyskwalifikacji jest wykrycie w jej organizmie hydrochlorotiazydu (HCTZ), substancji zabronionej. 31-letnia Chepngetich, była mistrzyni świata w maratonie (z 2019 roku) oraz trzykrotna zwyciężczyni maratonu w Chicago, przyznała się do naruszenia zasad antydopingowych.

Warto przypomnieć, że zaledwie w 2024 roku Kenijka uzyskała w Chicago fenomenalny wynik 2:09:56, który obecnie otwiera światowe tabele i jest aktualnym kobiecym rekordem świata na tym dystansie.

Hydrochlorotiazyd – lek, który zniszczył karierę

Próbkę, która dała wynik pozytywny, pobrano od zawodniczki 14 marca 2025 roku. Wykryte w jej krwi stężenie HCTZ było szacowane na 3800 ng/ml, co stanowiło olbrzymie przekroczenie limitu raportowania ustalonego przez Światową Agencję Antydopingową (WADA), wynoszącego 20 ng/ml. Hydrochlorotiazyd (HCTZ) jest diuretykiem, substancją często nadużywaną przez sportowców do maskowania obecności innych zakazanych środków w moczu, choć może występować również jako zanieczyszczenie w produktach farmaceutycznych.

Początkowo, podczas przesłuchania 16 kwietnia, biegaczka nie była w stanie wyjaśnić pozytywnego wyniku. Zapewniała, że nigdy nie stosowała dopingu. AIU zabezpieczyła wszystkie jej suplementy i leki do analizy oraz skopiowała zawartość jej telefonu komórkowego, aby wykluczyć możliwość zanieczyszczenia. Analizy przeprowadzone przez laboratorium akredytowane przez WADA nie wykryły HCTZ w zabezpieczonych suplementach.

Przełom nastąpił 31 lipca, gdy Chepngetich zmieniła swoje wcześniejsze wyjaśnienia. Stwierdziła w liście do AIU, że dwa dni przed testem zachorowała i wzięła lek należący do jej służącej, zapominając o sprawdzeniu, czy zawiera on zakazane substancje. Przesłane przez nią zdjęcie blistra wyraźnie wskazywało nazwę „Hydrochlorothiazide”.

Wątpliwe tłumaczenia i decyzja AIU

AIU uznała nowe wyjaśnienie za mało wiarygodne. Co więcej, wskazana przez Chepngetich lekkomyślność w przyjmowaniu leku została zinterpretowana jako pośredni zamiar, co doprowadziło do zwiększenia standardowej dwuletniej kary do czterech lat zawieszenia.

Ostatecznie, Kenijka przyznała się do naruszeń i zaakceptowała proponowaną karę w ciągu 20 dni. Zgodnie z przepisem o wczesnym przyznaniu się i akceptacji kary, pozwoliło to na automatyczne skrócenie zawieszenia o rok – do trzech lat. Jej kara liczona jest od 19 kwietnia.

Mimo pozytywnego testu i dyskwalifikacji, Brett Clothier, szef AIU, zaznaczył, że na razie wszystkie osiągnięcia i rekordy biegaczki sprzed 14 marca pozostają ważne. AIU kontynuuje jednak śledztwo w sprawie podejrzanych materiałów odzyskanych z telefonu Chepngetich w celu ustalenia, czy doszło do innych naruszeń.

Kolejny cios w wiarygodność biegów długodystansowych

Sprawa Chepngetich to kolejny sygnał ostrzegawczy dla świata biegów długodystansowych. W sporcie, w którym każda sekunda ma znaczenie, granica między ambicją a lekkomyślnością bywa cienka. Jej przypadek pokazuje, że nawet największe nazwisko nie jest odporne na skutki jednej błędnej decyzji.

|

Foto: Michael Reaves/ Getty Images

Przewijanie do góry