Orlen Copernicus Cup w Toruniu zakończył cykl World Athletics Indoor Tour Gold. Polskie zawodniczki wywalczyły cztery minima na mistrzostwa świata, a Paulina Ligarska została liderką światowych tabel w pięcioboju.
Żodzik dominuje w skoku wzwyż. Dobry występ Swobody
Dwunasta edycja mityngu Orlen Copernicus Cup, rozegrana w Kujawsko-Pomorskiej Arenie Toruń, miała szczególny charakter jako finał prestiżowego cyklu World Athletics Indoor Tour Gold. Jedną z największych bohaterek wieczoru była Maria Żodzik, która w konkursie skoku wzwyż zaprezentowała doskonałą formę. Polska wicemistrzyni świata ze stadionu najpierw pokonała poprzeczkę na wysokości 1.96 m, co zagwarantowało jej minimum na halowe mistrzostwa świata, a następnie zaliczyła 1.98 m. Dzięki temu zwycięstwu Żodzik zapewniła sobie również triumf w klasyfikacji generalnej całego tegorocznego cyklu World Athletics. Sama zawodniczka przyznała po konkursie, że nie nakłada na siebie presji, ale czuje, że stać ją na jeszcze lepsze skakanie.
Ogromnych emocji dostarczyły również biegi sprinterskie na dystansie 60 metrów. Ewa Swoboda już w serii eliminacyjnej wypełniła wskaźnik na marcowe mistrzostwa globu, uzyskując czas 7.20. W finale pobiegła jeszcze szybciej, notując najlepszy wynik w sezonie – 7.09, co dało jej czwartą lokatę w niezwykle silnie obsadzonym biegu. Zwyciężyła Włoszka Zaynab Dosso, która wynikiem 6.99 wyrównała najlepszy czas na listach światowych w 2026 roku. Miłą niespodziankę sprawiła Jagoda Mierzyńska, zajmując siódme miejsce z nowym rekordem życiowym 7.19. Wynik ten pozwolił jej zostać drugą Polką z kwalifikacją na dystansie 60 metrów, co jest świetnym prognostykiem przed nadchodzącym czempionatem. Swoboda w wywiadzie po biegu zaznaczyła, że mimo czterech falstartów w finale, czuje się gotowa na bieganie poniżej siedmiu sekund.
Walka o rekordy na dystansach średnich i płotkach
W rywalizacji na dystansie 800 metrów kibice byli świadkami próby ataku na rekord kraju. Anna Wielgosz, halowa mistrzyni Europy z poprzedniego roku, zajęła drugie miejsce z czasem 1:59.47. To rekord życiowy poprawiony o blisko dziewięć dziesiątych sekundy oraz drugi wynik w historii polskiej lekkiej atletyki, do rekordu Polski zabrakło zaledwie 0.18 sekundy. Wielgosz przyznała, że wynik ten był dla niej szokujący, zwłaszcza że do sezonu podchodziła ze sporym sceptycyzmem. Wśród mężczyzn na tym samym dystansie klasę potwierdził Maciej Wyderka, który finiszował z rezultatem 1:44.30. Choć zajął drugie miejsce, przegrywając po raz kolejny z Belgiem Eliottem Crestanem, jego czas jest identyczny z niedawno ustanowionym rekordem Polski.
Biegi płotkarskie przyniosły zwycięstwo Jakuba Szymańskiego, który z czasem 7.49 nie dał szans rywalom w Kujawsko-Pomorskiej Arenie Toruń. Rekordzista Polski zapowiedział, że podczas nadchodzących mistrzostw świata zamierza powalczyć o złoty medal, licząc na wsparcie lokalnej publiczności. Mniej szczęścia miała Pia Skrzyszowska, która po słabszym starcie zajęła czwartą lokatę z wynikiem 7.82. Przegrana z Devynne Charlton (7.77) oznaczała dla Polki utratę przodownictwa w tegorocznych tabelach światowych na rzecz zawodniczki z Bahamów. Na uwagę zasługuje również rekord życiowy Kamila Herzyka w biegu na 1500 metrów (3:37.32) oraz siódma lokata Konrada Bukowieckiego w pchnięciu kulą z wynikiem 20.18 m.
Sukces Ligarskiej w pięcioboju. Powrót Bukowieckiej na 400 metrów
Niedzielny wieczór stał się areną historycznego sukcesu w wieloboju kobiet. Paulina Ligarska wygrała rywalizację, ustanawiając cztery rekordy życiowe i gromadząc łącznie 4676 punktów, co jest nowym rekordem życiowym. Wynik ten pozwolił jej zostać aktualną liderką list światowych. Trzecie miejsce zajęła Adrianna Sułek-Schubert z dorobkiem 4667 punktów, co znacząco poprawiło jej pozycję w rankingu kwalifikacyjnym do halowych mistrzostw świata. Sułek-Schubert, do której należy drugi najlepszy wynik w historii światowego pięcioboju, cieszyła się z progresu w pchnięciu kulą, gdzie poprawiła swoje dotychczasowe osiągnięcie. Rywalizacja polskich wieloboistek stała na niezwykle wysokim poziomie, co dobrze rokuje przed marcową imprezą docelową.
Wiele emocji wzbudził powrót Natalii Bukowieckiej do rywalizacji na dystansie 400 metrów. W swoim pierwszym starcie w hali w 2026 roku Polka uzyskała czas 50.97, co dało jej drugie miejsce w zawodach i pewne minimum na mistrzostwa świata. Bukowiecka prowadziła przez większą część dystansu, jednak na ostatnich metrach została wyprzedzona przez Słowaczkę Emmę Zapletalovą, która wygrała z czasem 50.90. Wynik Bukowieckiej to szósty rezultat na świecie w tym sezonie i trzeci czas w historii polskiej lekkoatletyki halowej. Warto odnotować także solidny występ Justyny Święty-Ersetic (52.09) oraz powrót na bieżnię Mariki Popowicz-Drapały, która uzyskała czas 52.41, zgłaszając gotowość do walki o miejsce w narodowej sztafecie.
Toruń gotowy na halowe mistrzostwa świata
Mityng Orlen Copernicus Cup udowodnił, że biało-czerwoni są w dobrej dyspozycji przed nadchodzącym czempionatem globu. Liczne rekordy życiowe i minima wywalczone przez polskie lekkoatletki potwierdzają, że Toruń będzie sprzyjał walce o medale. Kibice mogą z optymizmem wyczekiwać marcowych zmagań, w których nasi reprezentanci powalczą o miejsca na podium.



