Rekord świata, którego nie ma. Dlaczego 56:42 Kiplimo wypadło z historii?

Mitja marato barcelona 2025 kiplimo

World Athletics podjęło decyzję o odmowie ratyfikacji rekordu świata Jacoba Kiplimo w półmaratonie. Wynik 56:42 z Barcelony nie zostanie uznany z powodu niedozwolonej pomocy samochodu prowadzącego biegacza.

Kontrowersje wokół cienia aerodynamicznego w Barcelonie

Decyzja World Athletics wywołała spore poruszenie w środowisku lekkoatletycznym. Jacob Kiplimo podczas ubiegłorocznego półmaratonu w Barcelonie uzyskał czas 56 minut i 42 sekundy, co teoretycznie czyniło go pierwszym człowiekiem w historii, który złamał barierę 57 minut na tym dystansie. Wynik ten był o 48 sekund lepszy od dotychczasowego rekordu świata, co początkowo uznano za jeden z najbardziej fenomenalnych wyczynów w historii biegów ulicznych.

Jednak po dokładnej analizie materiałów wideo i raportów z wyścigu, komitet ds. ratyfikacji rekordów uznał, że Ugandyjczyk korzystał z niedozwolonej pomocy. Głównym zarzutem był fakt, że Kiplimo biegł w zbyt bliskiej odległości za samochodem prowadzącym, co pozwoliło mu na wykorzystanie zjawiska tzw. rebufo, czyli cienia aerodynamicznego. Analizy wykazały, że biegacz znajdował się około 10 do 15 metrów za pojazdem przez znaczną część dystansu, co znacząco zredukowało opór powietrza i pozwoliło mu zaoszczędzić cenne sekundy.

Według doniesień Runner’s World Spain, przewaga uzyskana dzięki bliskości auta była kluczowym czynnikiem, który doprowadził do odrzucenia wniosku o wpisanie wyniku na listę rekordów. Choć czas 56:42 pozostanie na listach najlepszych wyników w historii (podobnie jak dzieje się to w przypadku wyników uzyskanych na trasach z nadmiernym spadkiem terenu), nie będzie on figurował jako oficjalny rekord świata. Dla samego zawodnika jest to dotkliwa decyzja, zwłaszcza że w tym samym czasie oficjalnie ratyfikowano inne rekordy, m.in. Granta Fishera czy Isaaca Beacrofta, pomijając przy tym spektakularny wynik z Barcelony.

Przepisy World Athletics a rola samochodu prowadzącego

Podstawą prawną decyzji o odmowie ratyfikacji był Artykuł 6.3.1 przepisów technicznych World Athletics, który obowiązuje w obecnej formie od końca 2020 roku. Przepis ten jednoznacznie zakazuje zawodnikom korzystania z pomocy w ustalaniu tempa przez osoby niebiorące udziału w tym samym biegu, a także przez jakiekolwiek urządzenia techniczne inne niż zegarki naręczne. W kontekście rekordu Kiplimo, samochód wyposażony w tablicę z czasem został uznany za urządzenie techniczne ułatwiające utrzymanie tempa oraz poprawiające aerodynamikę biegu.

Co ciekawe, źródła wskazują na pewną lukę w przepisach, na którą mogli próbować powołać się organizatorzy w Barcelonie. Jak zauważa Canadian Running Magazine, aktualne regulacje World Athletics nie określają precyzyjnie minimalnego dystansu, jaki musi dzielić biegacza od pojazdu prowadzącego. Mimo to federacja uznała, że sytuacja z Barcelony naruszyła „ducha przepisów”, ponieważ korzyść mechaniczna była zbyt ewidentna, by można było ją zignorować.

Dodatkowym czynnikiem przemawiającym przeciwko Kiplimo były doniesienia o naruszeniu zasad dotyczących komunikacji z trenerem. Według raportów, do których dotarły media, zawodnik miał otrzymywać porady trenerskie podczas trwania rywalizacji, co jest zabronione przez przepisy federacji. Połączenie tych dwóch czynników – nieprzepisowego cienia aerodynamicznego oraz niedozwolonego coachingu – sprawiło, że World Athletics nie miało wątpliwości co do konieczności odrzucenia wyniku jako rekordu świata. Decyzja ta podkreśla determinację federacji w dążeniu do zapewnienia równych szans i ochrony integralności historycznych wyników.

Kejelcha pozostaje liderem przed starciem w Londynie

W obliczu decyzji o nieratyfikowaniu wyniku Kiplimo, oficjalnym rekordzistą świata w półmaratonie pozostaje Etiopczyk Yomif Kejelcha. Jego czas 57:30, uzyskany podczas Półmaratonu w Walencji w październiku 2024 roku, jest obecnie punktem odniesienia dla wszystkich elitarnych biegaczy dystansowych. Kejelcha poprawił wówczas poprzedni rekord Kiplimo (57:31 z Lizbony z 2021 roku) o zaledwie jedną sekundę, co pokazuje, jak niezwykle wyrównana jest rywalizacja na szczycie światowych list.

Sytuacja ta nadaje dodatkowego smaku nadchodzącej rywalizacji podczas TCS London Marathon, który zaplanowano na 26 kwietnia 2026 roku. Obaj biegacze, Kiplimo i Kejelcha, potwierdzili swój start w stolicy Wielkiej Brytanii, co zapowiada bezpośrednie starcie dwóch najszybszych zawodników w historii półmaratonu. Dla Kiplimo będzie to okazja do udowodnienia swojej dominacji po kontrowersjach związanych z występem w Barcelonie, natomiast dla Kejelchy szansa na potwierdzenie statusu lidera.

Warto zauważyć, że Jacob Kiplimo, mimo utraty oficjalnego rekordu, wciąż uważany jest za jednego z najwybitniejszych biegaczy swojej generacji. Jak przypomina Runner’s World, Ugandyjczyk to trzykrotny mistrz świata w biegach przełajowych oraz medalista olimpijski z Tokio na dystansie 10 000 metrów. Jego dyspozycja pozostaje wysoka, o czym świadczą zwycięstwa w maratonie w Chicago z czasem 2:02 oraz w półmaratonie w Buenos Aires. Rywalizacja o miano najszybszego na świecie przenosi się teraz na dystans maratoński, gdzie obaj zawodnicy zmierzą się z legendą Kelvina Kiptuma.

Standardy technologiczne a przyszłość rekordów świata

Odmowa ratyfikacji wyniku Jacoba Kiplimo stanowi jasny sygnał dla organizatorów wielkich biegów ulicznych, że zasady dotyczące pojazdów prowadzących będą rygorystycznie egzekwowane. Decyzja ta zamyka dyskusję o legalności wyniku z Barcelony, wskazując na konieczność zachowania odpowiedniego dystansu od urządzeń technicznych w celu ochrony sportowej rywalizacji. Świat biegowy z niecierpliwością czeka teraz na starcie gigantów w Londynie, które może przynieść nowe, w pełni przepisowe rekordy.

|

Foto: mitjamarato.barcelona

Przewijanie do góry