Jimmy Gressier wygrał Urban Trail de Lille z czasem 12:51, ustanawiając nowy rekord Europy na 5 km. Francuz otarł się o rekord świata, kończąc bieg zaledwie dwie sekundy za najlepszym wynikiem w historii.
Rekordowy finisz w Lille. Ostatni kilometr zrobił różnicę
W sobotę, 4 kwietnia, ulice francuskiego Lille stały się miejscem historycznego wydarzenia. Jimmy Gressier, aktualny mistrz świata na 10 000 metrów, udowodnił swoją fenomenalną formę, wygrywając bieg Urban Trail de Lille na dystansie 5 km. Francuz uzyskał czas 12:51, co pozwoliło mu poprawić własny rekord Europy o sześć sekund. Choć wynik ten jest imponujący, biegaczowi zabrakło zaledwie dwóch sekund, aby wyrównać rekord świata należący do Berihu Aregawiego.
Początek rywalizacji nie zapowiadał tak rekordowych rezultatów, ponieważ liderzy skupiali się bardziej na taktyce niż na tempie. Czołowa grupa minęła półmetek w czasie 6:30, co w tamtym momencie czyniło pobicie rekordu świata mało prawdopodobnym. Sytuacja zmieniła się diametralnie na ostatnim kilometrze, kiedy to tempo dyktowane przez Etiopczyków, Addisu Yihune i Godanę Gemechu, zmusiło stawkę do maksymalnego wysiłku.
Niesiony dopingiem Gressier zaatakował na około minutę przed końcem, wyprzedzając rywali decydującym zrywem. Finałowy kilometr pokonał w niesamowitym czasie około 2:26, co pozwoliło mu na celebrację sukcesu jeszcze przed przekroczeniem linii mety. Tuż za nim finiszował Addisu Yihune z czasem 12:54, a podium uzupełnił kolejny Francuz, Yann Schrub. Schrub, uzyskując wynik 12:56, również pobiegł szybciej od poprzedniego rekordu kontynentu, co czyni ten bieg jednym z najszybszych w historii europejskiej lekkoatletyki.
Zimowy kryzys za nim. Gressier wraca na szczyt
Zwycięstwo Gressiera ma szczególne znaczenie w kontekście jego trudnej drogi powrotnej do sportowego topu. Po zdobyciu tytułu mistrza świata w Tokio, zawodnik przyznał w rozmowie z dziennikiem L’Equipe, że ostatnie miesiące były dla niego okresem ciężkich prób mentalnych. „Po świętach uderzyłem w fizyczną ścianę. Spadek emocjonalny po mistrzostwach był bardzo trudny do opanowania” – wyznał szczerze.
Francuski rekordzista opowiedział o konieczności przewartościowania swojego podejścia i powrocie do podstaw surowego reżimu treningowego. Aby odzyskać dawną dyspozycję, musiał odwoływać starty i spędzić pięć tygodni na ciężkim zgrupowaniu w RPA. Gressier podkreślił, że powrót do jedzenia warzyw każdego wieczoru i rezygnacja z „dużej ilości czekolady” były niezbędne, by móc ponownie nawiązać walkę z najlepszymi na świecie.
Dzięki determinacji i przepracowaniu kryzysu, Gressier zajmuje obecnie trzecie miejsce na liście wszech czasów w biegach ulicznych na 5 km. Zrównał się tym samym z wynikiem Joshuy Cheptegei, a przed nim znajdują się jedynie Berihu Aregawi oraz Yomif Kejelcha. Sukces w Lille jest sygnałem, że mimo zimowych problemów, Francuz pozostaje jednym z najgroźniejszych zawodników na świecie w kontekście nadchodzących startów.
Na 5 km rządziły Etiopki. Ngetich rozbiła stawkę na 10 km
Rywalizacja kobiet oraz pozostałe dystanse w Lille również przyniosły wyniki na światowym poziomie, potwierdzając prestiż tej imprezy. W biegu na 10 km bezkonkurencyjna okazała się Kenijka Agnes Ngetich, panująca mistrzyni świata w przełajach. Wygrała ona z czasem 28:58, wyprzedzając drugą zawodniczkę o ponad minutę, choć do jej własnego rekordu świata zabrakło 12 sekund. Warto odnotować świetny występ Włoszki Nadii Battocletti, która zajęła czwarte miejsce, ustanawiając rekord kraju z czasem 30:08.

Dystans 5 km kobiet padł łupem Etiopki Marty Alemayo, mistrzyni świata juniorek U20 w biegach przełajowych. Alemayo osiągnęła czas 14:15, prowadząc do całkowitej dominacji zawodniczek z Etiopii, które zajęły całe podium. Najlepszą Europejką w tej stawce była Niemka Konstanze Klosterhalfen, która finiszowała jako siódma z wynikiem 15:04.
Wysoki poziom zawodów potwierdziły również inne rezultaty, w tym nowy rekord Norwegii ustanowiony przez Narve Gilje Nordasa, który na dystansie 5 km uzyskał 13:10. Z kolei w biegu mężczyzn na 10 km triumfował 19-letni Etiopczyk Khairi Bejiga z obiecującym wynikiem 26:51. Tak liczne rekordy krajowe i kontynentalne udowadniają, że trasa w Lille sprzyja osiąganiu historycznych rezultatów.
O krok od rekordu świata
Gressier wrócił po trudnym zimowym okresie dokładnie tam, gdzie chciał być – do światowej czołówki. Jeśli do rekordu świata zabrakło mu dwóch sekund przy dalekim od idealnego początku wyścigu, pytanie brzmi nie czy ten rekord padnie, ale kiedy.



