14 lipca 2025 roku świat biegania pożegnał niezwykle inspirującą postać. Fauja Singh, indyjsko-brytyjski maratończyk, który według własnych deklaracji urodził się 1 kwietnia 1911 roku, zginął w wieku 114 lat potrącony przez samochód podczas spaceru. Mimo braku oficjalnego aktu urodzenia, jego życiorys i osiągnięcia wywarły ogromny wpływ na międzynarodową społeczność biegaczy oraz szeroką opinię publiczną.
Do wypadku doszło, gdy Singh spacerował – czynność, którą traktował jako codzienny rytuał zdrowotny. Kierowca pojazdu nie zdążył wyhamować, co zakończyło się tragicznie dla maratończyka, który mimo zaawansowanego wieku nadal pozostawał aktywny fizycznie.
Singh twierdził, że przyszedł na świat na początku XX wieku w Pendżabie, na terenach dzisiejszych Indii. Brak aktu urodzenia budził wątpliwości co do dokładności tej daty, choć jego brytyjski paszport, wydany w latach 90., potwierdzał rok 1911. Problem wynika z faktu, że w tym okresie rejestrowanie narodzin nie było powszechną praktyką, a jeśli już – dokumentacja prowadzona była w różnych językach lokalnych.
Do Wielkiej Brytanii Singh przeprowadził się w latach 90., po osobistej tragedii, jaką była śmierć żony i dwójki dorosłych dzieci. Zamieszkał z jednym z synów w Ilford, na wschodnich przedmieściach Londynu. Tam, w zaawansowanym wieku, ponownie odkrył bieganie, które porzucił jeszcze w młodości, w czasach przemocy i niepokojów towarzyszących podziałowi Indii i Pakistanu.
Fauja Singh rozpoczął swoją niezwykłą karierę biegową mając ponad 80 lat, a w 2000 roku, mając rzekomo 89 lat, zadebiutował w maratonie londyńskim. Przebiegł go sześć razy, uzyskując najlepszy czas – 6:02:43 – w roku 2003. W tym samym roku uzyskał również uznany wynik 5:40:04 podczas maratonu w Toronto, który został zarejestrowany jako rekord świata w kategorii 90+.
W 2011 roku, już jako stulatek, powrócił do Toronto, aby uczcić wiekowy jubileusz biegiem. 16 października 2011 r., ukończył maraton z czasem 8:25:17 (czas netto: 8:11:06). Wcześniej, w tym samym tygodniu, ustanowił osiem rekordów świata w swojej kategorii wiekowej – od dystansu 100 m aż do 5000 m – podczas specjalnych zawodów Ontario Masters Association Fauja Singh Invitational. W 2012 roku wziął udział w swoim ostatnim maratonie w Londynie, jako 101-latek, uzyskując czas 7:49:21.
Choć Księga Rekordów Guinnessa nie uznała jego osiągnięć z powodu braku urzędowego aktu urodzenia, wiarygodność jego wyników sportowych nie budzi wątpliwości – wszystkie biegi miały certyfikowaną trasę i sędziowanie. W wieku 100 lat legitymował się wynikami takimi jak 52:23 na 200 m, 5:32:18 na 800 m, czy 11:53:45 na 1 milę, co czyniło go inspiracją także dla dużo młodszych biegaczy.
Fauja Singh był również aktywistą i filantropem. Jako członek organizacji Sikhs in the City brał udział w zbiórkach pieniędzy na cele dobroczynne. Wystąpił w kampanii reklamowej obok Davida Beckhama, niósł znicz olimpijski w 2012 roku, a jego życiorys został opublikowany w książce „Turbaned Tornado” autorstwa Khushwanta Singha. W 2017 roku, mając 106 lat, został honorowym starterem maratonu w Birmingham.
Singh prowadził zdrowy tryb życia, oparty na diecie pendżabskiego rolnika – głównie warzywnej, z małymi porcjami. Mimo że nie mówił po angielsku, chętnie udzielał wywiadów przez tłumacza – nawet w trakcie biegu. Stał się symbolem aktywnego starzenia się, ikoną determinacji i żywym przykładem, że nigdy nie jest za późno, by zacząć od nowa.
Jego śmierć kończy rozdział, który na trwałe zapisał się w historii biegania. Fauja Singh nie tylko pokonywał kilometry – przekraczał granice wieku, wytrzymałości i wyobraźni.



