Ciąża nie jest kontuzją. Jak sportsmenki walczą o prawa

Allyson Felix

Dla wielu profesjonalnych zawodniczek ogłoszenie ciąży przez lata oznaczało finansowy wyrok i koniec marzeń o sukcesach. Dziś, dzięki odwadze ikon takich jak Allyson Felix, standardy sponsorskie w sporcie przechodzą faktyczne zmiany.

Pocałunek śmierci, czyli cena macierzyństwa na bieżni

Przez dekady w świecie profesjonalnego sportu ciąża była określana mianem „pocałunku śmierci” dla kariery kobiety. Najbardziej jaskrawym przykładem tej walki stała się historia Allyson Felix, sześciokrotnej mistrzyni olimpijskiej, która w 2019 roku przybliżyła swoją historię na łamach „New York Timesa”. Zawodniczka ujawniła, że firma Nike podczas renegocjacji kontraktu zaproponowała jej wynagrodzenie niższe o 70 procent tylko dlatego, że zdecydowała się zostać matką. Producent nie chciał zagwarantować, że biegaczka nie zostanie ukarana finansowo, jeśli jej wyniki tuż po porodzie nie będą od razu na najwyższym poziomie.

Alysia Montaño
Alysia Montaño | Foto: Andy Lyons

Podobne dramaty przechodziły inne lekkoatletki, takie jak Alysia Montaño czy Kara Goucher. Montaño zyskała światową sławę, startując w biegu na 800 metrów w ósmym miesiącu ciąży, co miało być manifestacją siły, jednak za kulisami walczyła o przetrwanie finansowe. Jej sponsorzy zagrozili wstrzymaniem wypłat i „pauzą” w kontrakcie w momencie, gdy poinformowała o planach powiększenia rodziny. Z kolei Kara Goucher wspominała ze łzami w oczach, że musiała wrócić do startów zaledwie trzy miesiące po porodzie, aby odzyskać płynność finansową, co przypłaciła przewlekłą kontuzją biodra.

Jo Pavey
Jo Pavey | Foto: Jim Wileman

Problemy nie omijały również biegaczek długodystansowych, czego dowodem jest historia Jo Pavey, która startowała w pięciu igrzyskach olimpijskich. Gdy ogłosiła, że spodziewa się pierwszego dziecka w 2009 roku, jej kontrakt został natychmiast zamrożony, co zawodniczka odebrała jako karę za macierzyństwo. Nawet w ostatnim czasie pojawiają się sygnały o trudnych relacjach ze sponsorami – maratonka Emma Bates oskarżyła firmę UCan o zerwanie współpracy po ogłoszeniu przez nią ciąży w marcu 2026 roku, choć firma zaprzeczyła tym doniesieniom, twierdząc, że decyzja zapadła wcześniej.

Reakcja gigantów: nowe standardy w umowach

Ogromna fala krytyki, jaka przelała się przez media po wyznaniach Felix i jej koleżanek, zmusiła największych graczy na rynku do zmiany polityki. Firma Nike, po początkowym oporze, oficjalnie ogłosiła wprowadzenie nowych zapisów do kontraktów, które chronią zawodniczki w okresie macierzyństwa. Zgodnie z nowymi zasadami, sportsmenki mają zapewniony 18-miesięczny okres ochronny, podczas którego ich wynagrodzenie nie może zostać obniżone z powodu braku wyników sportowych związanych z ciążą i połogiem. Zmiany te objęły nie tylko lekkoatletykę, ale wszystkie dyscypliny, w których marka sponsoruje kobiety.

Inne firmy postanowiły pójść jeszcze dalej, starając się licytować na standardy wsparcia dla rodzin. Marka Burton ogłosiła w 2019 roku, że zmienia wszystkie kontrakty z zawodniczkami na całym świecie, wprowadzając zapisy o pełnym wynagrodzeniu przez 24 tygodnie przerwy macierzyńskiej. Burton zobowiązał się również do pokrywania kosztów biletów lotniczych dla osoby towarzyszącej i dziecka w okresie, gdy mama-sportowiec musi podróżować na zawody i jednocześnie karmi piersią. Takie podejście pokazuje, że sportowiec zaczyna być postrzegany jako „cały człowiek”, a nie tylko maszyna do osiągania wyników.

Emma Bates
Emma Bates | Foto: asics.com

Standardy te stają się powoli normą rynkową, choć proces ten nie jest jednolity we wszystkich markach. Firma Asics zadeklarowała, że wypłaca pełne stawki zawodniczkom w trakcie ciąży, co potwierdziła w przypadku współpracy z Emmą Bates. Walka o te zapisy jest kluczowa, ponieważ większość zawodowych biegaczek to de facto niezależne kontrahentki, które nie posiadają typowych praw pracowniczych. Bez wyraźnych zapisów w prywatnych umowach sponsorskich, zostają one bez środków do życia w momencie, gdy ich ciało przechodzi naturalną zmianę.

Od federacji po unijne dyrektywy – parasol ochronny

Oprócz zmian w kontraktach sponsorskich, coraz więcej międzynarodowych instytucji sportowych wprowadza systemowe regulacje chroniące interesy kobiet. Przełomem było wprowadzenie przez FIFA w 2021 roku obowiązkowego płatnego urlopu macierzyńskiego dla piłkarek, trwającego minimum 14 tygodni. Federacja zagwarantowała, że zawodniczki muszą otrzymywać co najmniej dwie trzecie swojej pensji oraz mają prawo do powrotu do gry i wsparcia w karmieniu piersią po zakończeniu przerwy. Każdy klub, który rozwiązałby umowę z powodu ciąży, naraża się na dotkliwe sankcje finansowe i sportowe.

W Stanach Zjednoczonych za wzór stawiana jest liga WNBA, która w swoim układzie zbiorowym pracy z 2020 roku zapewniła zawodniczkom pełne wynagrodzenie podstawowe podczas urlopu macierzyńskiego. Dodatkowo koszykarki mogą liczyć na zasiłek opiekuńczy na dziecko w wysokości do 5000 dolarów rocznie oraz dopłaty do mieszkań przystosowanych dla rodzin. Podobne kroki podejmuje Międzynarodowa Unia Kolarska (UCI), która wymaga od profesjonalnych zespołów zapewnienia ubezpieczenia macierzyńskiego dla kolarek. Dzięki tym regulacjom macierzyństwo przestaje być postrzegane jako „kontuzja”, a staje się naturalnym etapem kariery.

Na poziomie prawnym w Europie sportowcy mogą odwoływać się do szerokich regulacji, takich jak Dyrektywa o ochronie kobiet w ciąży (92/85/EWG), która gwarantuje minimum 14 tygodni płatnego urlopu. Problem polega jednak na tym, że przepisy te chronią głównie osoby posiadające status pracownika, a wiele sportsmenek wciąż funkcjonuje jako osoby samozatrudnione lub amatorzy. Dlatego tak ważne jest tworzenie układów zbiorowych (CBA), jak ma to miejsce we francuskiej lidze piłki ręcznej kobiet, gdzie precyzyjnie określono minimalne płace i warunki opieki medycznej dla matek.

Ryzyko zdrowotne i potrzeba specjalistycznej opieki

Walka o ochronę macierzyństwa to nie tylko kwestia pieniędzy, ale przede wszystkim bezpieczeństwa zdrowotnego zawodniczek. Historia Sereny Williams, która po porodzie walczyła o życie z powodu zatorowości płucnej, uzmysłowiła światu, jak niebezpieczne mogą być powikłania okołoporodowe. Presja finansowa zmuszająca do zbyt szybkiego powrotu na stadion może prowadzić do trwałych uszczerbków na zdrowiu, czego tragicznym symbolem stała się śmierć medalistki olimpijskiej Tori Bowie w 2023 roku z powodu komplikacji porodowych.

Tori Bowie
Tori Bowie | Foto: AFP

Dlatego nowoczesne kluby i federacje coraz częściej kładą nacisk na dostęp do specjalistycznej opieki ginekologicznej i fizjoterapeutycznej. Przykładowo, francuski klub rugby Racing 92 wprowadził dedykowany monitoring medyczny uwzględniający cykl menstruacyjny i potrzeby kobiet po ciąży. Badania prowadzone przez ekspertów, takich jak dr Jorunn Sundgot-Borgen, wykazują, że przy odpowiednim wsparciu elitarne sportsmenki mogą bezpiecznie trenować w ciąży i często wracają do sportu w jeszcze wyższej formie. Kluczem jest jednak system, który pozwala na regenerację bez lęku o utratę dachu nad głową.

Wsparcie dla matek-sportowców musi być wielowymiarowe i obejmować zarówno aspekty finansowe, jak i logistyczne. Przykładem dobrej praktyki jest Włoski Departament Sportu, który wypłaca miesięczne zapomogi w wysokości 1000 euro dla zawodniczek niebędących profesjonalistkami, które musiały przerwać karierę ze względu na ciążę. Z kolei w Hiszpanii status „sportowca wysokiego szczebla” (DAN) jest przedłużany o rok w przypadku ciąży, co chroni dostęp do stypendiów i ubezpieczeń. Dzięki takim rozwiązaniom przyszłe pokolenia zawodniczek nie będą już musiały wybierać między medalem a dzieckiem.

Od protestu do systemowej zmiany

Dzięki głośnemu sprzeciwowi i zmianom w prawie, światowy sport powoli odchodzi od dyskryminacji matek, czyniąc macierzyństwo integralnym elementem kariery. Kluczowym wnioskiem z ostatnich lat jest konieczność formalizacji statusu zawodowego kobiet, co pozwala na objęcie ich pełną ochroną socjalną i ubezpieczeniową.

Choć przed nami wciąż wyzwania związane z ujednoliceniem przepisów w różnych krajach, precedensy stworzone przez Nike czy FIFA wytyczyły drogę, z której nie ma już odwrotu. Sygnał jest jasny: silne wsparcie dla zawodniczek-matek to nie tylko kwestia etyki, ale inwestycja w najwyższą jakość sportu.

|

Foto w nagłówku: marchofdimes.org

Przewijanie do góry