Badania naukowe pokazują, że biegacze wchodzą w kolizje z autami autonomicznymi trzy razy częściej niż piesi. Powód? Chęć utrzymania tempa ważniejsza niż ostrożność.
Tempo ważniejsze niż bezpieczeństwo? Tak myśli twój mózg podczas biegu
Według najnowszych badań przeprowadzonych przez University of Glasgow i KAIST, biegacze stanowią specyficzną i bardziej narażoną na niebezpieczeństwo grupę użytkowników dróg niż osoby spacerujące. Naukowcy wykorzystali technologię rzeczywistości rozszerzonej (AR), aby w bezpiecznych warunkach sprawdzić, jak ludzie wchodzą w interakcję z pojazdami autonomicznymi (AV) na skrzyżowaniach. W badaniu wzięło udział 24 ochotników, którzy pokonywali trasę zarówno idąc, jak i biegnąc. Wyniki pokazały uderzające różnice w zachowaniu.

Podczas gdy piesi zazwyczaj zwalniają lub zatrzymują się przed pasami, by ocenić prędkość auta, biegacze rzadko zmieniają swój rytm. Ich główną motywacją jest to, by utrzymać założone tempo i uniknąć wytrącenia z treningowej rutyny. W świecie sportu amatorskiego i wyczynowego, gdzie każda sekunda na kilometr ma znaczenie, skrzyżowania są postrzegane jako irytujące przeszkody, a nie punkty wymagające szczególnej ostrożności.
Eksperci zauważają, że bieganie to obecnie najpopularniejsza aktywność fizyczna na świecie, uprawiana przez ponad 600 milionów osób. Wiele z tych osób trenuje w środowisku miejskim, gdzie coraz częściej pojawiają się auta bez kierowców. Badanie to po raz pierwszy rzuciło światło na fakt, że dotychczasowe systemy bezpieczeństwa w autach autonomicznych były projektowane głównie z myślą o powolnych pieszych, co może stwarzać luki w ochronie szybciej poruszających się biegaczy.
Trzy razy więcej kolizji – skąd taka różnica w symulatorze?
W trakcie eksperymentu w symulatorze AR, wśród biegaczy trzykrotnie częściej dochodziło do kolizji z pojazdami niż u spacerowiczów, u których nie odnotowano żadnego wypadku. Analiza tych incydentów ujawniła przerażający schemat: sportowcy często decydowali się na ryzykowne przebiegnięcie przed maską nadjeżdżającego samochodu, błędnie oceniając jego prędkość. Co więcej, w dwóch przypadkach uczestnicy zignorowali wyświetlane na aucie czerwone światło, próbując „zdążyć” przed pojazdem.
Badacz Ammar Al-Taie, sam będący biegaczem, wyjaśnia, że ta skłonność do ryzyka jest silnie powiązana z fizycznym kosztem zatrzymania. Ponowne rozpędzenie się po całkowitym stopie wymaga od organizmu dużego wysiłku fizycznego oraz dodatkowego obciążenia poznawczego. Biegacze podświadomie starają się zaoszczędzić energię, co prowadzi do skrócenia czasu przeznaczonego na analizę sytuacji na drodze.
Kolejnym problemem jest zjawisko nadmiernego zaufania do technologii. Biegacze, mając mniej czasu na obserwację ruchu auta, polegają głównie na sygnałach świetlnych emitowanych przez pojazd, zamiast weryfikować, czy samochód faktycznie zwalnia. Piesi z kolei łączą oba te źródła informacji, co pozwala im na podejmowanie znacznie bezpieczniejszych decyzji o wejściu na jezdnię.
Autonomiczne auto nie rozumie biegacza – i to jest problem
Aby poprawić bezpieczeństwo, naukowcy testowali specjalne zewnętrzne interfejsy człowiek-maszyna (eHMI). Są to wyświetlacze zamontowane na karoserii aut, które mają zastąpić tradycyjne gesty kierowców, takie jak kontakt wzrokowy czy skinienie ręką. Wyniki pokazały, że proste sygnały kolorystyczne są dla biegaczy znacznie bardziej czytelne niż skomplikowane animacje, których oko sportowca nie nadąża przetwarzać w ruchu.

Zespół zaproponował innowacyjny system DualBeam, który wykorzystuje dwa rzędy świateł w kolorach bursztynowym i fioletowym. Bursztynowy sygnał informuje, że auto nie zamierza ustąpić pierwszeństwa, natomiast fioletowy daje zielone światło do bezpiecznego przejścia. Wybór tych barw ma zapobiec myleniu ich z tradycyjną sygnalizacją świetlną oraz zmniejszyć ryzyko bezrefleksyjnego wykonywania „poleceń” auta.
Dodatkowym wsparciem mają być powiadomienia wibracyjne i dźwiękowe przesyłane bezpośrednio na smartwatche lub do słuchawek biegaczy. Taki system wczesnego ostrzegania pozwalałby na otrzymanie informacji o nadjeżdżającym pojeździe autonomicznym bez konieczności odrywania wzroku od trasy. Dzięki temu sportowiec mógłby dostosować swój krok z wyprzedzeniem, co znacząco zredukowałoby liczbę groźnych sytuacji na miejskich skrzyżowaniach.
Wspólna przyszłość na miejskich trasach
Autonomiczne auta i biegacze nie muszą być dla siebie zagrożeniem. Kluczowe jest, by technologia nadążała za zachowaniem ludzi w ruchu – szczególnie tych, którzy poruszają się szybko i nieregularnie. Lepsza komunikacja między pojazdami a urządzeniami noszonymi przez sportowców oraz uwzględnienie ich dynamiki w systemach wykrywania to krok w stronę miasta, w którym można trenować bezpiecznie i bez zbędnych ograniczeń.



