Abebe Bikila – bosymi stopami do złota olimpijskiego

Abebe Bikila, 1960 Rome Olympics

W 1960 roku nieznany etiopski żołnierz wybiegł boso na ulice Rzymu i zszokował świat. Abebe Bikila nie tylko wygrał maraton olimpijski, ale zmienił na zawsze oblicze biegania długodystansowego.

Boso przez Rzym – gdy brak butów tworzy historię

Abebe Bikila był praktycznie anonimowy, gdy pojawił się na starcie maratonu podczas igrzysk olimpijskich w Rzymie w 1960 roku. Etiopski członek Cesarskiej Gwardii, urodzony 7 sierpnia 1932 roku w Jato, dopiero niedawno rozpoczął poważne treningi pod okiem szwedzkiego szkoleniowca Onni Niskanen. Nikt nie spodziewał się, że ten 28-letni debiutant może zagrozić faworytom, a już na pewno nie w taki sposób. Bikila wystartował boso – nie z powodu tradycji czy strategii, ale dlatego, że dostarczone obuwie po prostu na niego nie pasowało. Ta decyzja miała przejść do historii sportu jako jeden z najbardziej ikonicznych obrazów XX wieku.

Trasa maratonu wiodła przez historyczne centrum Rzymu, finiszując przy Łuku Konstantyna – symbolicznym miejscu, gdzie niemal dokładnie 25 lat wcześniej włoski dyktator Mussolini ogłosił inwazję na Etiopię. Bikila przemierzył 42,195 km w czasie 2:15:16, bijąc rekord świata i wyprzedzając Marokańczyka Rhadi Ben Abdesselem o zaledwie 25 sekund. Stał się pierwszym czarnoskórym Afrykaninem, który zdobył złoty medal olimpijski, a jego triumf miał wymiar nie tylko sportowy, ale i symboliczny – triumf wolnej Etiopii nad kolonialną przeszłością.

Tokio: powrót po operacji, który wydawał się niemożliwy

Cztery lata później Bikila udowodnił, że Rzym nie był przypadkiem. Przygotowania do igrzysk w Tokio w 1964 roku były dramatyczne – zaledwie sześć tygodni przed startem przeszedł operację wyrostka robaczkowego. Większość ekspertów skreślała go z grona faworytów, ale Etiopczyk myślał inaczej. Tym razem wystartował w butach i zdominował rywali w sposób absolutny.

Abebe Bikila wins Olympic marathon title in Tokyo, 1964

Bikila nie tylko wygrał maraton olimpijski po raz drugi, ale zrobił to z czasem 2:12:11, ponownie bijąc rekord świata i poprawiając własne osiągnięcie o ponad trzy minuty. Co więcej, po przekroczeniu linii mety, gdy inni ledwo zipali, Bikila wykonywał ćwiczenia rozciągające przed kamerami, demonstrując niesamowitą sprawność fizyczną. Stał się pierwszym maratończykiem w historii, który obronił tytuł olimpijski w tej najtrudniejszej konkurencji lekkoatletycznej. Jego dominacja była tak przekonująca, że na zawsze zmieniła sposób, w jaki świat patrzył na afrykańskich długodystansowców.

Wypadek, który przerwał karierę

Po sukcesach olimpijskich Bikila kontynuował karierę, startując m.in. w maratonie bostońskim w 1963 roku, który wygrał. Przygotowywał się do kolejnych igrzysk w Meksyku w 1968 roku, gdzie chciał zdobyć trzecie złoto z rzędu, ale kontuzja nogi zmusiła go do wycofania się z rywalizacji. Złoto w Meksyku zdobył jego rodak Mamo Wolde, kontynuując etiopską dominację.

1969 roku życie Bikili uległo dramatycznej zmianie – wypadek samochodowy spowodował uszkodzenie rdzenia kręgowego, pozbawiając go władzy w nogach. Legendarny biegacz został sparaliżowany od pasa w dół. Mimo tragedii pozostał aktywny, uprawiając sporty dla osób niepełnosprawnych, w tym łucznictwo i jazdę na wózku. 25 października 1973 roku Abebe Bikila zmarł w wieku zaledwie 41 lat z powodu krwotoku mózgowego związanego z komplikacjami po wypadku. Jego pogrzeb w Addis Abebie zgromadził tysiące żałobników, a cesarz Haile Selassie I osobiście oddał hołd narodowemu bohaterowi.

Dziedzictwo, które trwa do dziś

Bikila odszedł w wieku 41 lat, ale jego wpływ na bieganie długodystansowe przetrwał dekady. Otworzył drogę kolejnym pokoleniom afrykańskich biegaczy, którzy dziś dominują w maratonach na całym świecie. Można się zastanawiać, jak potoczyłaby się historia dyscypliny, gdyby nie ten jeden start w Rzymie – boso, bez rozgłosu, bez faworyzowania.

|

Autor: Marcin Jutkiewicz | Foto w nagłówku: olympics.com

Przewijanie do góry